Skocz do zawartości
  • Dołącz do nas!

    Zarejestruj się aby uzyskać dostęp do wszystkich możliwości oferowanych przez naszą społeczność. Po zalogowaniu możesz zakładać tematy, odpowiadać w istniejących, przeglądać i dodawać zawartość galerii, korzystać z systemu reputacji, prywatnego komunikatora i wielu innych opcji!

    Ten komunikat zostanie usunięty gdy się zalogujesz.

  • Nebthtet
    Nebthtet

    Przewodnik Galaktyczny: system Caliban

    Caliban.jpgDla dzisiejszej młodzieży Caliban zawsze był systemem Vanduuli. Nie pamiętają go jako domu milionów ludzi, lecz jako miejsce, gdzie Vanduulskie harvestery mielą powierzchnie światów, do ktorych opuszczenia nas zmuszono. Mimo to wszyscy słyszeli opowieści o upadku systemu Caliban w 2884. Gorączkowa ewakuacja całej planety. Spanikowani ludzie jeszcze bardziej pogarszający sytuację. Wydarzenia, które tak wstrząsnęły Imperium, że wielu będzie zawsze pamiętać gdzie byli, kiedy po raz pierwszy usłyszeli wiadomość o utracie systemu.

     

    Prawie w jedną noc 500 lat historii ludzkości zniknęło. Obecnie życia tych, którzy mieszkali na Crionie istnieją tylko w zapisach historycznych i wspomnieniach tych nielicznych, którzy przeżyli. W dzisiejszych czasach dla wielu ta tragiczna chwila definiuje ów system, ale Caliban to o wiele więcej. Jego tętniąca życiem i burzliwa historia sięga aż do... Cóż, nie do końca wiemy.
     

    Niepewne początki


    W 2341 r. przewoźnik Ashley Ghan sprzedała  lokalizację systemu Caliban UNE. Ghan wykonywał zlecenie dostawy towaru w Nul gry grupa banitów złapała go w pułapkę. Sama przeciwko wielu bandytom i będąc pod ostrzałem, Ghan szybko uruchomiła napęd kwantowy dysk i skoczyła. Gdy skanowała przestrzeń by upewnić się, że nie jest ścigana, odkryła anomalię, która ostatecznie okazała się punktem skokowym, który doprowadził ją do nowego systemu.

     

    W jednej chwili Ghan stała się bohaterką całego Imperium. Caliban nazwany tak na cześć ojca Ghan był dopiero szóstym systemem odkrytym przez ludzkość. Jednak mimo ofert, aby omawiać odkrycie z luminarzami ze środowiska naukowego i skorzystać finansowo ze sławy odkrywcy Ghan po cichu odebrała należną nagrodę, a następnie zniknęła.

     

    Gdy zespoły UNE stworzyły mapy systemu dokonano szokującego odkrycia. Na Calibanie 4f, księżycu Calibana IV istniała już struktura stworzona przez człowieka. I chociaż budynek ów był niezbyd dobrze wybudowany, to jego lokalizacja została wybrana przez eksperta. Wewnątrz znajdowały się skrzynie pełne cennych rud, które wymagałyby żmudnego wydobycia, a także inne wskazówki, dzięki którym eksperci uwierzyli, że były tam od lat.
     

    Wiadomości o wcześniejszej działalności człowieka w systemie zachęciły sceptyków do podważenia historii Ghan. Dziesiątki osób pojawiło się twierdząc, że konstrukcja należy do nich, a więc ich nazwiska powinny być dodane do podręczników historii, a pieniądze przelane na konta. Jednak żadna z tych osób nie miała danych  skokowych, które by to potwierdzały. Krążyły sprzeczne plotki, niektóre głosiły, że Ghan zdradziła swoją byłą piracką załogę, podczas gdy inni uważali, że była elitarną infoagentką, która zdecydowała się na zmianę kariery i w ten sposób zapewniła sobie fundusz emerytalny.

     

    Ostatecznie Ghan zgłosiła się do wywiadu na wyłączność z Lynn Gale. Ruch sieciowy wygenerowany przez ludzi chcących obejrzeć to na żywo był tak potężny, że położył szereg starszych sieci w całym Imperium. Chociaż zainteresowanie było ogromne, wywiad niewiele się przyczynił do rozwiania kontrowersji. Nieporadnie i wyraźnie po uprzednim przećwiczeniu swoich kwestii Ghan trzymała się swojej wersji wydarzeń i zaprzeczała, że odkrycie było czymkolwiek więcej niż szczęściem. Wyglądało na to, że dla niej było ono błogosławieństwem, które przeobraziło się w przekleństwo.

     

    Zainteresowanie opinii publicznej stopniowo się zmniejszało, a próby odkrycia historii budynku zakończyły się fiaskiem. Nie zapomniano jednak o pierwszym tajemniczym odcisku, jaki ludzkość odcisnęła na systemie. Wszystkie oficjalne dokumenty rządowe wymieniają 2341 jako pierwszy odnotowany skok do systemu Caliban, a obok daty jego odkrycia widnieje "nieznana".

     

    Postęp i niebezpieczeństwo


    Po (ponownym) wykryciu systemu UNE natychmiast przystąpiło do terraformowania planety Crion (Caliban II). Zainteresowanie systemem było ogromne, więc kiedy planeta została już zatwierdzona do zasiedlenia minęło niewiele czasu nim zamieszkały tam miliony. Życie w Calibanie toczyło się normalnie aż do 18 lutego 2617 r, kiedy załamał się duży punkt skokowy łączący ten system z Nul. Na szczęście system nadal miał stabilne połączenie z Oberonem i nie był odizolowany od wszechświata. W końcu pomiędzy Calibanem a Nul uformował się mały punkt skokowy, który istnieje do dziś. 

     

    Lostsquad_vanduul_scythe_res_.jpgMimo to incydent ten wstrząsnął i przeraził wielu mieszkańców. Populacja Criona przez dziesiątki lat stale malała, gdyż niektórzy obawiano się, że system spotka taki sam los jak Oretani. To złowieszcze wydarzenie kładło się cieniem na systemie. Lecz nikt nie mógł spodziewać się niewyobrażalnego horroru, który nadciągał do systemu. W 2681 zjawili się tam Vanduule.

     

    Początkowe ataki przypuszczane były przez małe grupki obcych, ale z czasem potyczka po potyczce eskalowały do ostatecznej bitwy na dotąd niespotykaną skalę. Ponownie coś takiego miało miejsce dopiero podczas niedawnej bitwy pod Vegą. 7 lipca 2884 roku do systemu wskoczył klan Vanduuli na czele którego stał ogromny Kingship. Najeźdźcy prześliznęli się niezauważeni przez systemy ostrzegania i skierowali się w głąb systemu. Atak był szybki i bezwzględny. Pomimo usilnych starań Marynarki Wojennej, aby bronić systemu przed bezwzględnymi najeźdźcami i heroicznej walki stoczonej przez mężczyzn i kobiety ze sławetnej "Utraconej Drużyny" w końcu ludzkość nie miała innego wyjścia, jak wycofać się w obliczu przytłaczających sił wroga. Od tego czasu system pozostaje pod kontrolą Vanduuli.

     

    Caliban I


    Ludzkość odarła z zasobów ten mały, nieposiadający jądra świat, aby pomóc w budowie Krionu. Teraz nawet Vanduule nie zwracają na niego uwagi.

     

    Caliban II (Crion)


    Crion jest małym, skalistym światem idealnie usytuowanym w zielonym pasie gwiazdy głównego ciągu typu G systemu Caliban. Szybko został on terraformowany i zaludniony przez żądnych przygód ludzi chcących mieszkać na obrzeżach znanego wszechświata. Jego stolica - Boro - stała się oazą dla odkrywców zgłębiających zachodnie rubieże Imperium. W 2599 roku pisarka podróżnicza Shasta Wagner opisała Boro jako miejsce "o kosmopolitycznym wyglądzie, ale z silnym duchem pogranicza".
     

    Wraz z zagrożeniem ze strony Vanduuli wzrosła aktywność polityczna w systemie. Wielu mieszkańców uważało, że reżim Messerów celowo wstrzymywał posiłki wojskowe do systemu, ponieważ okazjonalne ataki jedynie wzmacniały potrzebę silnego, militarystycznego przywódcy UEE. Jednak nawet po odsunięciu od władzy Messerów obecność Marynarki Wojennej i siatka sensorów wydawały się żałośnie niewystarczające, co niektórzy twierdzą, odegrało znaczącą rolę w przygotowaniu gruntu pod straszliwy atak na system.

     

    Teraz Crion to strzaskany szkielet szkielet swojego dawnego "ja". Ogromne połacie ziemi zostały przeorane przez podróżujące klany Vanduuli, które wlatują do systemu i zrzucają swoje przerażające maszyny na powierzchnię. W miarę tego, jak pożerają wcześniej stojące tam miasta i samą ziemię na której stały, aby odbudowywać swoją flotę, eksperci twierdzą, że tylko kwestią czasu jest aż wszystkie ślady Ludzkości zostaną wymazane z powierzchni planety.
     

    Caliban III


    Caliban III jest pustynną planetą, która początkowo uważana była za niewartą terraformowania. Jednak do połowy 29 wieku technologia poczyniła wystarczające postępy by stało się to możliwe. Była w trakcie procesu uzdatniania do zamieszkania gdy zaatakowali Vanduule.

     

    Dzisiaj na powierzchni planety grasują vanduulskie harvestery, a świat wraca do swojego pierwotnego stanu. Z perspektywy czasu, wielu chciałoby, aby kredyty przeznaczone na terraformowanie tego świata zostały przeznaczone na obronę systemu.

     

    Pas Alpha


    Pas ten obfitował w zasoby zanim Vanduule przejęli system. Teraz eksperci obawiają się, że najeźdźcy obrali go z nich do czysta dla własnych celów.

     

    Caliban IV


    Krzemian i żelazo wirują w atmosferze tego giganta gazowego, nadając planecie jej wspaniały, szaro-zielony kolor.

     

    Caliban V


    Protoplanecie tej brakuje atmosfery, ale musi zawierać zasoby stanowiące wartość dla Vanduuli. Ostatnie drony skanujące zauważyły, że prowadzą oni wydobycie odkrywkowe na tym skalistym ciele niebieskim.

     

    Zasłyszane na wietrze


    "Studiowałem Piekło. Dokładnie zbadałem każdą manifestację tego miejsca opisaną w historii ludzkości i wolałbym żyć w każdej z nich, niż widzieć Caliban."
    Malcolm Wallace, teolog/filozof, 2914

     

    "Z ilością dramy jaką mi to wszystko przysporzyło, zaczynam myśleć, że wyszłabym na tym lepiej, gdybym poszła i zamieszkała w jakiejś ruderze." 
    Ashley Ghan, fragment wywiadu z One and All przeprowadzonego przez Lynn Gale w 2343

     

     

    _TRAVEL_WARNING.png

    OSTRZEŻENIE DLA PODRÓŻNYCH

    390xTransport-Safety-Board.png

     

     

    Z ciągłym zagrożeniem ze strony ataków Vanduuli, Przewodnik Galaktyczny nie poleca nikomu podróżowania do systemu Caliban. Niniejszy przewodnik został stworzony wyłącznie w celach rozrywkowych.

    • Lubię to! 1
    • Kocham to! 1



    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia


  • Polecane

    • Szybki i zarazem kosmiczny giveaway, tym razem do wygrania gra Interplanetary: Enhanced Edition 
       
      Zapraszam oraz życzę powodzenia.  
       
      Interplanetary to turowa strategia artyleryjska rozgrywana na kosmiczną skalę. Rozwijaj ojczystą planetę i stosuj potężne salwy, tura po turze tocząc wojnę na galaktycznym polu bitwy. To wyścig zbrojeń pomiędzy planetami rozwijającymi coraz potężniejsze uzbrojenie. Ogromne baterie dział elektromagnetycznych to podstawa międzyplanetarnego arsenału, ale kluczem do wygranej może być chytre użycie rakiet i precyzyjnych laserów.
      Strategiczne planowanie, ulepszenia i fortyfikacje mogą ochronić twoje kluczowe budynki, dając ci przewagę – ale porażka jednej ze stron jest tylko kwestią czasu.


      Wersja Enhanced Edition zawiera też: Sieciowe boty, orbity eliptyczne, tryb szybkiego celowania, nowe budynki, lepszy balans rozgrywki oraz ogólne poprawki i ulepszenia.
       
      Uwaga: giveaway tylko dla osób mających minimum zero punktów reputacji. Zgłoszenia osób z ujemną reputacją będą usuwane.
      • 2 odpowiedzi
    • Hearts of Iron IV
      Nasz kolejny giveaway dedykowany jest miłośnikom wojowania oraz strategii. Tym razem możecie zdobyć Hearts of Iron IV - klasyczną już strategię Paradoxu, grę trudną, ale cholernie satysfakcjonującą.
      • 0 odpowiedzi
    • Assassins Creed Origins (Uplay)
      Zamorduj nudę z Game Armadą! Tym razem do wygrania idealny tytuł na wakacyjne wieczory - Assassins Creed Origins.
        • Twoje zdrowie!
        • Dzięki!
      • 3 odpowiedzi
    • Magazyn Jump Point wydanie 06.06 - What's Mine Is Yours
      Kolejny numer magazynu Jump Point już dostępny! Poczytaj o mechanice górnictwa oraz Reclaimerze i Prospectorze!
        • Dzięki!
      • 0 odpowiedzi
    • SOMA (Steam)
      Zapraszamy do udziału w kolejnym giveawayu Game Armady! Tym razem do zdobycia jest klucz steam do gry SOMA.
        • Lubię to!
      • 1 odpowiedź
  • Promowane produkty

  • Kategorie

  • Który starter wybrać?   25 użytkowników zagłosowało

    1. 1. Które startery podobają ci się najbardziej?


      • RSI (seria Aurora)
      • Consolidated Outland (seria Mustang)
      • MISC (seria Reliant)
      • Origin (seria 100)
    2. 2. Startery z której serii posiadasz lub planujesz kupić?


      • RSI (seria Aurora)
      • Consolidated Outland (seria Mustang)
      • MISC (seria Reliant)
      • Origin (seria 100)
      • Żaden, skupiam się na większych jednostkach

    Aby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować. Zobacz temat
  • Odpowiedzi

    • Piracy Is On The Rise Across the UEE, piracy is on the rise. Interstellar larceny and shipjacking have become increasingly regular occurrences, and not just in fringe systems. More and more civilians are feeling the tightening grip of the spreading pirate threat as outlaws become more brazen and expand their operations into sectors once considered safe.
      Due to this disturbing trend, the UEE is issuing a full crackdown. Until the pirate threat is neutralized, we’re rallying all would-be bushwhackers and DIY defenders of justice to lend a hand in taking down these freebooters, corsairs, and raiders across the ‘verse. Call to Arrrms! With interstellar crime at an all-time high, freebooters and scallywags everywhere have taken the ancient pseudo-holiday #TalkLikeAPirateDay as a sort of rallying point. That means the UEE has their hands full and they need you. Take to the skies to show these brigands who truly owns the spacelanes. Capture the moment while you capture salty marauders throughout the system. Share your best in-game screenshots on social media to show off your special brand of vigilante justice. You could win one of the universe’s most able hunting vessels to keep your crime-fighting exploits going: Anvil F7C-M Super Hornet – The closest you can get to a full military load-out and still fly legally. The Super Hornet is chock full of tech and firepower to make even the dastardliest outlaw shake in their boots. Aegis Sabre – Balancing speed, agility, and unrivaled firepower, the classic Sabre was built for absolute superiority in dogfighting applications and rapid response. Bandits and picaroons have nowhere to hide with a Sabre on the prowl. Aegis Gladius – Simple, effective, deadly. There’s a reason the UEE military has trusted the Gladius for decades. Its tight handling and laser-focus on dogfighting have made it the scourge of scofflaws the universe over. Find all the contest details here, and make sure to review the contest rules here before entering. Looking for additional firepower? To bolster your fleet and rid the skies of criminal menace, we’ve made a handful of the universe’s most devastating brawlers available for all your mercenary needs. Happy hunting and good luck out there.
      DISCLAIMER Remember: we offer pledge ships to help fund Star Citizen’s development. The funding received from events such as these are what allow us to include deeper features in the Star Citizen world. These ships will be obtainable in the final universe, and they are not required to start the game.
      The goal is to make additional ships available to continue expanding the depth and variety of the game world and give players a different experience rather than any particular advantage.
      Przeczytaj całość
    • Part One of the story can be read here. Alex leaned over the railing to look down at the sprawling plaza below. Streams of Banu flowed in and around the stalls and shops that crowded the marketplace. The near deafening noise was a constant presence. Sellers shouted proudly about their wares, shrewd traders loudly haggled over sips of sloma, while young runners darted about trying to lure potential customers back to their Souli’s Merchantman where the finest fuel cyclers or crog berries or whatever it was they happened to be selling was waiting for just the right buyer. And even over all that noise Alex could still hear her stomach rumble. It seemed the one thing that wasn’t for sale on the Bacchus flotilla was a decent breakfast. After a harrowing experience with a ‘Human Breakfast Special’ that had resulted in a shallow dish filled with sliced hot dogs and popcorn covered in what she could only describe as very thick orange juice, Alex had sworn off eating till she could get back to the few ready meals still safely tucked away inside the Belligerent Duck’s stores. That would have to wait though. Pushing her hunger aside, Alex searched the crowds below for anything suspicious. Which, when you’re inside a Banu flotilla, is sort of like looking for uptight swegs when on Earth. More specifically, she was looking for any undercover Advocacy Agents or bounty hunters who had the gall to follow them into Banu territory. Typically, the Advocacy would pursue a thief for a system, maybe two, before they called back their resources and left it to the Bounty Hunting Guild to chase the culprit down. It wasn’t that the Advocacy weren’t eager to see justice done, they just had more important things to spend their time and efforts on (like vicious outlaw gangs and crazed serial killers). It was why the Empire relied so heavily on the bounty system in the first place. Doubly so when the jurisdiction crossed into the Banu Protectorate. With a high enough price, you could have hundreds of bounty hunters searching for free and only have to pay the person who collected. It saved time and credits. The Advocacy’s focus was on big fish, and Alex had worked hard at staying a medium fish at best. Yet, her and Mas’ escape from Terra had proven to be anything but typical. Instead of having to deal with the normal gaggle of cocksure guilders fumbling all over themselves to get paid, the Advocacy had mobilized dozens of Agents across multiple systems in one of the biggest dragnets she had ever seen. Every jump point had been swarming. Plus, there had been the daily dispatches encouraging citizens to share information with the authorities. Why was it that law-abiding types were always so bored they couldn’t just mind their own damn business? The Duck could barely stop to refuel without some good Samaritan recognizing them from the wanted posters plastered all over the spec. Mas had to work overtime blocking or delaying comms until they were away, and even then, they still had to fight their way free more times than was healthy. They had always pulled through, but only by the slimmest of margins. Their Mercury had the scars to prove it. On top of that, Alex had been forced to call in just about every outstanding favor she had. In Pyro, a crew that owed them for a records wipe had agreed to tangle with the bounty hunters who had cornered them there. Though, to be honest, she suspected they would have done it for free with the amount of joy they seemed to take in the fight. In Tram, Alex not only had to wipe Old Mac’s debt clear to get him to help distract the Advos tailing them, but now they owed him a favor. And knowing the gummer, he was likely to milk it for all its worth. A problem for another day. All in all, they had been pursued across seven systems and hadn’t been able to rest for a moment. Well, Mas barely slept on a good day so he seemed relatively unperturbed by the whole experience. In fact, having the chance to coordinate an intrusion on the Meridian Transit network in Garron had the hacker humming louder than she had ever heard him. And admittingly, Alex had laughed herself watching the hacked starliner routes stymy their pursuers. But that had been days ago. Now, here she was in Bacchus, tired, hungry, surrounded by a hive of Banu, and she could tell that her brain was far from firing with all thrusters. Something about this job wasn’t adding up. Being paid to delete files at Behring instead of stealing them was strange enough, but now with the way the law had been after them? Even with a big player like Behring involved the response had been above and beyond. Alex felt like she was staring at a big red warning sign, but she was so exhausted she couldn’t read it. What she really needed was about a month on Cassel with nothing to do but float, drink, flirt with Navy, and spend all her hard-earned credits. Speaking of which, Alex brought up her mobi to check the time. Only a half hour until they met with Mr. Grouse and received the rest of their payment. Pushing herself up from the rail, she turned and headed towards the docking tube that connected Donosi Souli to the rest of the flotilla structure. Hopefully, Mas had been able to make progress on untangling the project data they had secretly downloaded from the lab. A few steps behind, Mr. Grouse quietly followed. To say that Donosi was Mas’ old Souli was a bit misleading, but it was easier for Alex to think of it that way. A programming guild, Donosi had been formed when the previous guild leader, Essosouli Olosso has died. Mas had used the turnover to buy his freedom, while most of the other guild members had joined Olosso’s heir Donosi when she established her ‘new’ Souli. So basically, all the same people working out of the same place, doing the same thing. Fortunately, while Mas was no longer considered family, Essosouli Donosi was inclined to temporarily hire them both whenever they needed a place to lay low for a while. In exchange for Mas doing some work for them, he and Alex received the protection that being part of a powerful Souli brought, keeping would-be Bounty Hunters at bay thanks to the intricacies of Banu politics. Alex arrived through the old airlock that marked where the Donosi’s ship connected to the flotilla. Not that it was much of a ship anymore. The thing hadn’t flown in decades and was so hemmed in on all side by other structures it was unclear if it could take off even if it had wanted to. Carefully stepping over thick cable bundles, she made her way inside. It was cluttered for sure, but compared to some of the other Souli she had visited, Donosi was neat and organized. Rather than the usual overflowing collection of odds and ends that most Banu seemed drawn to, the computer guild’s wealth was all in data. Racks and racks of drives of various makes and models lined the walls, some of them older than her. In the center of the room, several Banu half-reclined at terminals pouring over lines of code. Over the sound of typing, she could hear Mas happily humming to himself. “Any luck, Mas?” asked Alex. “Oh, yes. Much,” replied Mas with a wide smile. “We have confirmed that Project Stargazer is particularly worthless.” Alex turned to see Essouli Donosi enter the room. You could always tell when Donosi was approaching because the dozens of mobiGlas that she wore clacked together as she walked. “Oh, yes,” said Donosi. “Complete garbage.” That red warning sign in Alex’s head started flashing a little faster. “What do you mean? We got paid a fortune to wipe this stuff.” Mas walked over to Alex with a datapad and gestured to the screen. “This is Project Stargazer.” “Looks like a targeting reticule.” “It is a targeting reticule. Part of a design that was supposed to help gunners recalibrate their weapons if the sighting was off during combat. The project was shelved last year when it was proven in tests to only be slightly more efficient than not using it.” “The datapod you stored it on is worth more than this terrible information,” said Donosi. “Total refuse. Utter trash. No one would ever pay anything for such a thing as what you have brought.” Alex’s stomach sank when she realized that Donosi was repeating herself. A sure sign that the Essosouli was negotiating. Part of the agreed upon price for the Souli’s protection had been the info they’d stolen and now it seemed that Donosi was no longer satisfied with that deal. This was not good news considering that both her and Mas were technically indentured to the guild currently. “You can keep the datapod then,” replied Alex. “Let’s go, Mas.” She pulled on his arm, trying to get him to follow her. “Mas, stay where you are,” said Donosi in a firm voice. “Your debt has not been cleared.” Mas stopped and Alex found herself uselessly pulling on what might as well have been a brick wall. “What are you doing? Let’s go.” “I am sorry, Alex,” said Mas. “I cannot leave until Essosouli Donosi approves.” “Are you serious?” “I will not break a given bond. I am not like a Human.” With that, Mas winked at her. Alex had been the one to teach Mas to wink and it had quickly proven to be a terrible idea. More than a few deals had gone south thanks to him winking when Alex was attempting to stretch the truth a bit. However, since none of the other Banu knew what winking meant, the skill might finally have payed off. Mas wanted her to find a way out of this. “And what do you think our debt is?” asked Alex. “A month of labor. Mas will gain access to some difficult locked drives we have acquired and you will clean.” Even if they hadn’t needed to make their rendezvous, there was no universe that existed where Alex would have taken those terms. A headache began to grow behind her eyes. Like she didn’t have enough on her plate without becoming a Banu slave for a month. Actually, Alex thought, why am I having to deal with this? “And I say there is no debt. You agreed to take the info on the datapod and that’s what you got. A deal’s a deal.” “Information that is worthless.” “Yeah, that sucks for you. Next time negotiate better.” A smile broke across Donosi’s face. “Very well. You are free to go.” “Oh,” Alex responded a bit taken aback by the sudden shift. Even though she lived with a Banu, she still could be surprised by how alien the aliens sometimes felt. “Thanks.” “Come on, Alex,” said Mas, getting up from the terminal. “We don’t want to be late.” Mas worked the star runner’s scanner as Alex guided the ship towards the rendezvous coordinates the courier had delivered to her a few days earlier. The relative quiet of the Duck proved to be unnerving rather than the relief she had expected. And even though she should have been able to take a break from looking over her shoulder now that she was back aboard her own ship, Alex still felt on edge. Nothing about this job was sitting right. Why would Grouse want them to purge useless data? Why would the Advocacy be treating them like the Empire’s most wanted? Why did Grouse want to meet again rather than just sending the credits. Why couldn’t she figure out what the hell was going on? “This is a trap, yes?” asked Mas, having similar thoughts. “Yeah,” agreed Alex. “You want to forget the credits and bail?” “It is a lot of credits.” “It is so many credits.” Mas thought for a beat. “We can always get more credits. I am a very good hacker and you are also good at things.” “Yeah.” Though she was sad to be losing the money, a huge sense of relief came over her now that the decision had been made. “Where do you want to go? Spider? Maybe finally check out Kayfa?” “Neither, I’m afraid,” said Mr. Grouse from behind them, the energy pistol in his hand trained at Mas’ head. “You will maintain your current course.” Alex, cursing herself, swore that from now on she and Mas were going to search all the berths for stowaways before taking off. “Let me guess, Advocacy are waiting for us at the rendezvous?” asked Alex. “Correct, Ms. Dougan. You will be arrested, tried and convicted. Of course, there is a chance I will be forced to kill you both before then, but I would prefer not to.” “You know we’ll tell them about you, right?” “That has always been the plan. The only surprise was you managing to evade capture this long. I was certain they had you at the Davien jump point. It was most impressive when your Mercury gave them the slip once again.” “Wait,” said Mas. “If you wanted the thieves arrested, then why did you hire us? Why not hire bad thieves?” “The job needed to be successful. A lesser team would have been caught before deleting the project.” “But the files were worthless!” protested Alex. “Enough, Ms. Dougan. We should be arriving at the ambush any moment now.” “What about Prairie Lightning Delta? “What?” A moment after she had uttered the phrase-key, the EMP rigged under the main console went off. With a sickening lurch, the ship powered completely down. Mr. Grouse, unprepared, tripped forward off balance. Mas, very prepared, slipped his knife from its sheath and slashed at their captor’s arm. The pistol dropped to the floor and Alex dove, recovering the weapon before Grouse could. “An EMP. Clever,” said Grouse, breathing hard, the deep gouge on his arm dripping blood onto the floor. “Mas’ gets full credit,” said Alex. “Now, if you don’t mind, why don’t you start explaining what in hell it is you’re up to.” Before Grouse could respond, bright headlights suddenly shone into the cockpit. An Advocacy Vanguard flanked by two Banu Defenders was quickly approaching their ship. The Agents must have negotiated their way in with the Security Souli in this sector. “I am afraid it’s too late,” said Grouse. “Comm them and tell them we’ll kill you if you don’t stand down.” “Why would they care about a corpse?” asked Grouse, reaching his fingers inside the wound on his arm. “Mas! Stop him!” shouted Alex. Mas reached out, but not fast enough. “Your Empire thanks you for your service,” said Grouse as he used his fingers to sever his brachial artery. The trickle of blood turned into a gushing flood. Grouse collapsed to the floor unconscious. Alex was certain that the memory of what Grouse had just done would hold the top spot for the most terrifying thing she’s ever seen for a long time to come. “Crap! Do you know first aid?” “No.” said Mas, looking down at the body and its widening pool of blood. “Did we ever buy more medpens?” “Crap. Crap. Crap. Help me get some pressure on him or something.” It was then that the ship’s power kicked back on. “—gent Duck. This is the UEE Advocacy. Prepare to be boarded.” It seemed Alex and Mas had a choice. Either tend to Grouse before he died, or try to avoid capture. It was a very easy choice. “Mas, dump his body in the lock and strap in!” Alex threw herself into the pilot seat and opened up the throttles to max. The Mercury burst to life and hurtled towards the Vanguard, rolling to bring their port side to the Advocacy’s ventral. The shields flared as the twin Sawbucks on the Vanguard’s turret scored a direct hit. They held for now, but a few more hits like that and the Duck would be done for. A head to head fight wasn’t an option here. They were outclassed. Emergency escape maneuvers were the order of the day. Gaining a bit of distance from the pursuers as they rushed to turn around and give chase, Alex quickly opened up the rear ramp and turned off the cargo grid. “Mas, special delivery!” Alex pulled hard on the controls and Mercury flew straight up, leaving the ten crates in their hold floating behind them. She grabbed the blackout helmet she kept nearby for just this moment and quickly slipped it on, giving all new meaning to the phrase ‘flying blind.’ Mas began counting down, “Three… two… one… “ Alex heart skipped a beat before she remembered that Banu counted down to zero. “Zero!” Behind them, a small new sun burst to life as the crates exploded. Or at least that’s what it looked like. Or would have looked like if Alex could see anything. Each of the crates had contained the equivalent of a hundred flares. The ten crates combined was enough to overload any nearby sensors long enough for them to clear range. And forget trying to track them visually. Those poor pilots would be lucky if they got their vision back any time soon. Alex pulled off the helmet and lined up a QT towards the Bacchus asteroid belt. “If we are going to be on the run again,” said Mas. “I think I would like to go visit Leir.” “Sure, Mas.” said Alex. “It’s your turn to pick anyway.” Alex let out a deep sigh and for the moment tried to ignore the pool of blood at her feet by concentrating on flying. No answers. No money. But for now at least, they had their freedom. THE END. Przeczytaj całość
    • Fajny poradnik na start lub dla tych co chcą się dowiedzieć nowych ciekawych funkcji w WoW:  
    • Patrząc po cenach na ebayu to ten zestaw VR (pimax 8k) jest tak tani jak całe komputery z najwyższej półeczki. Przykładowa aukcja: https://www.ebay.co.uk/bfl/viewbids/323448394035?item=323448394035&rt=nc&_trksid=p2047675.l2565 (widziałem już aukcję z dwukrotnie wyższą ceną).   @Dako Już wiem dlaczego wkleiłeś pierwszy filmik oglądnij całe 5 sekund od momentu zaznaczonego niżej  :   
    • Wysłałem ci wiadomość w sprawie twojego zgłoszenia.
  • Tematy

  • Quizy

  • Blogi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na twoim urządzeniu pliki cookies by ulepszyć korzystanie z naszego serwisu. Możesz dopasować swoje ustawienia obsługi cookies, a jeśli tego nie uczynisz zakładamy, że nie stanowi to dla ciebie problemu. Polityka prywatności