Skocz do zawartości
s00p3L

[s00p3L] Ryan Tons

Rekomendowane odpowiedzi

Koniec przerwy - ciszę przerwał kobiecy głos.

Dużo jeszcze tego mamy? - odpowiedział męski głos starszego mężczyzny

Nie ważne ile, musimy znaleźć dzisiaj przynajmniej jednego kandydata. Jeżeli będzie potrzeba spędzimy tutaj miesiąc przeglądając te akta - odrzekł trzeci głos, najbardziej charyzmatyczny.

Dobrze, możemy zatem kontynuować? - zawtórowała kobieta.

Poczekajmy na Kennetha - odrzekł ponownie charyzmatyczny głos.

Nim odpowiedz ucichła, salę wypełnił dźwięk pracujących mechanizmów otwierających się automatycznych drzwi. Obecni w pomieszczeniu ujrzeli mężczyznę w średnim wieku, o poważnym obliczu, trzymającego w ręku kubek parującego napitku.

Coś mnie minęło? - rzucił z lekką nutą rozbawienia Kenneth.

Chciałbyś, czekaliśmy specjalnie na Ciebie - rzucił sarkastycznie, głos starszego mężczyzny, należący do Jaspera O'Dumaniego.

Nic nowego... - rzucił w odpowiedzi Kenneth.

Dobrze, dosyć tego. Czas ucieka a roboty przed nami wiele, Jasmine kontynuuj - zakończył ciemnoskóry mężczyzna o charyzmatycznym głosie, poprawiając opaskę na prawym oku.

W odpowiedzi, obecni w sali kiwnęli potwierdzająco głowami. Nastąpiła chwila ciszy. Wszyscy wrócili to swojej poprzedniej pracy pochylając się nad konsoletami wertując akta obywateli Imperium.

- Dobrze, mam kolejna kandydatkę. Juliette Re... - rzucił Kenneth

- Czekaj!- przerwał mu czarnoskóry mężczyzna. Musa Bengali, jako jedyny z obecnych tutaj w tej sali przeszedł wszystkie szczeble drabinki Imperialnej armii. Nie miał żadnych "pleców" i podczas swojej kariery w armii widział i przeszedł sporo co w znaczący sposób zaowocowało przedwczesną siwizną na jego głowie oraz utratą prawej gałki ocznej – Mam kogoś kto wydaje się obiecujący.

Pozostała obecna grupa, nagle oderwała się od wertowania bazy danych.

- Jasmine, czyń swoją powinność - dodał po chwili Musa

Kobieta, wykonała natychmiast rozkaz, odbierając wysłane dane na konsolecie blatu stołu. Po sekundzie, mrok sali wypełnił błękit holograficznego obrazu który zawierał podobiznę człowieka.

- Uhmmm kogo my tu mamy... - rzucił Kenneth skupiając wzrok na hologramie.

- Ryan Tons - odpowiedziała natychmiast Jasmine, której rodzice prawdopodobnie pochodzili z terytorium Chin lub Japonii epoki "przed kosmicznej" Ziemi - co ciekawe, był członkiem elitarnej Eskadry 42.

Słysząc to pozostali, wyraźnie zaintrygowani, rozsiadli się wygodnie w fotelach czekając na pozostałą część informacji o nowym kandydacie.

- Ryan Tons... pochodzenie nieznane. W naszych bazach nie figurują informacje o jego pochodzeniu, co jeszcze bardziej intrygujące jego informacja DNA jest również zastrzeżona najwyższym stopniem tajności. W zasadzie pierwsze wzmianki o nim pojawiają się dopiero w momencie rozpoczęcia edukacji.

- Ciekawe... - rzucił przeciągle Vlad, najstarszy tu z obecnych - zazwyczaj nasze bazy danych są kompletne.

- Chyba że miał wpływowych rodziców, to częsta praktyka zamożnych. Wielu bogatych obawia się informacji o swoich pociechach w obawie przed uprowadzeniami, szantażami lub... możliwe że jest nieślubnym dzieckiem jakiegoś polityka który nie chciał aby ten fakt nie ujrzał światła dziennego. Ale od tego jest aborcja lub zabójc...- dodał Kenneth.

- Mniejsza z tym – przerwał mu stanowczo Musa - Kontynuuj Jasmine

- Dziękuje, komandorze. - odpowiedziała kobieta - Wiadomo że ukończył standardową ścieżkę edukacji, nie wyróżniając się zbytnio od rówieśników. Jednak im dalej zerkniemy w jego życiorys tym jest coraz ciekawiej. Wychowywał go opiekun, co już brzmi intrygująco. Ukończył studia, na Uniwersytecie w Tokio, w zakresie Inżynierii Planetarnej. A więc ma wyższe wykształcenie i do tego technicznie. Nieźle jak na zwykłego człowieka.

Podobnie jak większość z klasy średniej miał tendencje do kultywowania "Starych zwyczajów", trenując prymitywny sport znany Soccer'em, a w dawnej Europie zwany Football'em. Grywał w amatorskiej drużynie zwanej Suzuka Steelers. Co ciekawe, raz nawet udało im się wydać jedną z lig amatorskich. Z innych ciekawych informacji wiemy że po studiach nie potrafił znaleźć stałego zatrudnienia w branży, tak więc zaczął pracować fizycznie. Ciekawe... zazwyczaj na studia udawały się osoby bogatych rodzin, a tutaj mamy rodzynka, pochodzącego dosłownie "znikąd" który kończy studia a do tego nie boi się pracować fizycznie. Na studiach dorobił się licencji pilotażu, wykazując na dodatkowych zajęciach talent ku temu.

Podczas konfliktu z Vanduul'ami dostał powołanie do armii, gdzie po kilku miesiącach służby został zaproszony do słynnej Eskadry 42. Podczas Bitwy o Ziemię wykazał się pomysłowością wykorzystując Prąd Strumieniowy w Ziemskiej atmosferze do przewyższenia parametrów szybkościowych Vanduul'skich myśliwców, co pozwoliło na ucieczkę kilku cywilnych statków. Patrząc na jego metryki... mamy tutaj 13 potwierdzonych zestrzeleń. Ładnie jak na osobę z poboru, a do tego sam nie został zestrzelony...

Po utracie Ziemi rezygnuje z armii wybierając pracę na własną rękę. Armia w ramach rekompensaty strat materialnych oraz mentalnych poniesionych wraz z utratą Ziemi za sponsorowała mu Aurorę. To tyle z oficjalnych informacji. Na koniec warto jeszcze dodać że jak na zwykłego człowieka z tłumu ma ciekawe zainteresowania jakie zadeklarował wypełniając kwestionariusz do armii, a mianowicie: meteorologie oraz archeologie.

- Nie wiedziałem że Armia rozdawała statki. W sytuacji w której straciliśmy macierzystą planetę wydaje się to absurdalne - rzucił do Musy Kenneth.

- Podczas ten kampanii straciliśmy sporo dobrych ludzi, a co dopiero o rodzinach i całym naszym dziedzictwie. Musieliśmy w jakiś sposób podwyższyć morale ocalałych. Byliśmy im to winni. Ci którzy nie chcieli zostać w Armii musieli potrafić jakoś zapracować na siebie. A same Aurory to tak naprawdę "Latające łóżka" tak więc zbytniego pożytku armia nie miała by z nich. - odpowiedział spokojnie Musa

- A co wiemy z informacji... nieoficjalnych? - zapytał po chwili Vlad

- Z informacji wywiadu wiemy tyle, że po odejściu z Armii rozpoczął pracę jako drobny handlowiec. Głownie jako kurier bądź handlarz informacjami lub "handlarz dobrami kultury" jak to ktoś tu opisał. Wiemy również że podejrzewany jest o handel kontrabandą, ale nikt mu tego do tej pory nie udowodnił. Dodatkową ciekawostką jest fakt że zakupił robota, w postaci ziemskiego kota. Nazwijmy to... cybermecha, oddającego zachowania ziemskiego ssaka domowego. Co ciekawe to mechaniczne „coś” posiada cząstkę sztucznej inteligencji, oczywiście w zakresie dopuszczalnych norm. System ten oddaje charakter gatunku na którym jest wzorowana maszyna.

Ostatnią informacją jest zapisek że został zaproszony do organizacji handlowej Ater Dracon, ale czy je przyjął tego już nie wiemy. Podejrzewamy że je przyjął, mało kto odrzuca takie zaproszenia.

- Heh, podejrzewamy? - zapytał lekko rozbawiony Vlad - Skoro nie potrafimy skompletować informacji o zwykłym szaraku to jak mogliśmy przewidzieć inwazje Vandruul'i.

Słysząc to twarz Kennetha poczerwieniała od gniewu.

- Dosyć! Nie czas na wzajemne oskarżania. Co się stało to się nie odstanie! Skupmy się na kandydacie. - rzucił gniewnie Musa

Nastała chwilowa cisza.

- Justine, co sądzisz o nim ? - odrzekł po chwili komandor

- No trzeba przyznać, że po pierwszym oględzinach wydaje się obiecującym kandydatem.

- Kenneth?

- Popieram

- Vlad?

- Uhmmm popieram, ale nasz wywiad musi go jeszcze wziąć po lupę, nie chcemy przecież kolejnej wtopy?

- Racja, Kenneth zajmiesz się tym? - odrzekł Musa.

- Tiaaaa moi ludzie z Agencji tylko o tym marzą - rzucił sarkastycznie Kenneth

- Dobrze, zatem Projekt Meduza możemy uznać oficjalnie za rozpoczęty. Na dzień dzisiejszy wystarczy. Odwaliliśmy kawał dobrej roboty. Jednak to nie koniec, to dopiero pierwszy z wielu kandydatów tak więc nie możemy spocząć na laurach. Rozejść się - dokończył Musa, powstał i wyszedł stanowczym krokiem z sali obrad.

Pozostał część obecnych w sali, zasalutowała i opuściła salę obrad, ze słodkim poczuciem nadchodzącej zemsty...

 

 

 

Błękit hologramu wypełniał biuro Komandora Bengali. Powoli, dokładnie słowo po słowie analizował kartotekę kandydata którego znaleźli dzisiejszego dnia.

Sporo musiało czekać zanim przesłano do jego biura wszystkie informacje jakie wywiad zdołał zebrać na temat tego młodego człowieka. Zmęczonym wzrokiem, zerknął na staromodny zegar wiszący na ścianie. Na cyferblacie widniała godzina 5:23.

- W Mombasie już by świtało...

Myśli przywołały nagle tęsknotę za domem oraz ból jego utraty. Szybko się zganił w duchu odwracając wzrok z zegara na hologram przedstawiający błękitną planetę, która miała być jedyną w swoim rodzaju w odniesieniu do całego wszechświata. Niestety nie była nią.

- ...jeszcze tam wrócimy – odrzekł lekko słyszalnym głosem.

 

 

 

Ryan%2BTons.jpg

 

 

Imię: Ryan

Nazwisko: Tons

Pseudonim: s00p3L

numer ID: 1313

DNA: wpis utajniony najwyższym stopniem

Pochodzenie: Nieznane

Wykształcenie: Wyższe. Magister Inżynier, Uniwersytet Tokio, kierunek Inżynieria Planetarna

Zainteresowania: Meteorologia, Archeologia

Stan Cywilny: kawaler

Stopień wojskowy: Kapral

Przebieg kariery zawodowej: Kierowca transportowy firmy budowlanej Terrabud. Obecnie praca na własną rękę.

Kariera wojskowa: Powołany z poboru podczas powszechnej mobilizacji spowodowanej zagrożeniem inwazji cywilizacji Vandruul na Ziemię. Podczas szkolenia wykazał talent do pilotażu przez co został zaproszony oraz wcielony do elitarnej Eskadry 42. Podczas bitwy o Ziemię (tzw. Bitwa Ostatniej Nadziei) wykazał się 13 potwierdzonymi zestrzeleniami oraz 7 niepotwierdzonymi. Zastosował przeciwko najeźdźcy właściwości Prądu Strumieniowego, totalnie go zaskakując. Taktyka ta dała mu przewagę szybkościową nad myśliwcami wroga, za co został odznaczony Skrzydlatym Orderem oraz podniesiony do rangi Kaprala. Zdołał jako jeden z nielicznych, opuścić Układ Słoneczny korzystając z własnego myśliwca. Po zakończeniu bitwy, odchodzi z armii. Na mocy decyzji najwyższego Sztabu 7 Ziemskiej Armii Kosmicznej Imperium zachowuje stopień wojskowy z możliwością ponownego powrotu do służby.

 

Dodatkowe informacje:

Podejrzany o działania poza prawem w formie nielegalnego handlu dobrami materialnymi oraz informacjami. Niestety nigdy nie złapany na gorącym uczynku.

Właściciel specyficznego cybermecha wzorowanego na kształt ziemskiego ssaka domowego z gatunku Felis Catus. Jednostka posiada namiastkę sztucznej inteligencji pozwalająca na odwzorowanie podstawowych czynników życiowych oraz charakteru gatunku na bazie którego został zaprojektowany. Rdzeń sztucznej inteligencji nie podlega zapisom konwencji Imperialnej dotyczącej Zakazu Badań nad Sztuczną Inteligencją. Numer seryjny jednostki: XFGSA53FS1

 

 

mozi1.jpg

 

Mozi.jpg

 

 

Opis:

Smukły wysportowany 26 latek. Krótką brąz czuprynę zaczesaną na bok (chodź zazwyczaj na głowie panuje artystyczny nieład) uzupełniają bystre brązowe oczy oraz (nie zawsze) kilku dniowy zarost. Całości dopełnia zazwyczaj zawadiacki, szelmowski uśmiech. Otwarty na nowe znajomości, z nieustannym poczuciem humoru, miłośnik kobiecej urody.

 

 

 

Archetypy postaci. Podaje archetypy aby każdy kto zaznajomi się z moją historią mógł wyczuć „klimat” mojej postaci – tzn czego się można po mnie spodziewać oraz dać ogólne wyobrażenie mojej postaci.

 

Archetypy”

Henry Walton Jones, znany ogólnie jako Indiana Jones,

Han Solo

Jack Sparrow

 

Dodatkowe informacje będą znajdowały się w poszczególnych etapach historii, którą planuje spisywać i udostępniać w formie małych epizodów.

Edytowane przez s00p3L

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko Wam to wyszło, Obywatelu.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Podobna zawartość

    • Przez Nebthtet
      W tym tygodniu developerzy odpowiadają na pytania dotyczące wypożyczania statków w grze, a także tego jak będą działać timery ubezpieczeń.
       
    • Przez Nebthtet
      Ponieważ podróże kosmiczne stawały się coraz powszechniejsze, pojazdy naziemne zaczęto uważać za ściśle utylitarne. Dla wielu ludzi pojazdy lądowe dowoziły cię tam, dokąd jechałeś, ale to te kosmiczne zabierały cię do miejsc, w których jeszcze nigdy nie byłeś. Oznaczało to, że już w 25 wieku większość dzieci nie marzyła o posiadaniu sań wyścigowych lub rovera terenowego. Wymarzonym pojazdem stał się ich pierwszy statek kosmiczny.
       
      Na szczęście Kavya Crosby i Aaron Douze nie byli typowymi dzieciakami.
       
       
      Początki Rough & Tumbril
      Kavya Crosby dorastała w małej osadzie otoczonej przez rozległą Czerwoną Pustynię Yar. Składająca się z lądowiska i kilku małych budynków osada pierwotnie została zbudowana w celu monitorowania procesu terraformowania planety. Gdy został on zakończony osadę opuszczono i powoli zasypywał ją piasek. Trwało to do 2501 roku, kiedy Uniwersytet Saisei odnowił ten teren otwierając centrum badawcze i zatrudnił rodziców Crosby'ego do obsługi lądowiska placówki. Już kilka tygodni po terminie porodu jej rodzice żartowali, że Kavya odmówiła narodzin, dopóki nie osiedlili się na planecie w 2503 roku.
       
      Fakt bycia jedynaczką i jedną z niewielu stałych mieszkańców osady, zapewnił Kavyi wyjątkowe dzieciństwo. Gdy nie była uczona przez profesorów stacjonujących w osadzie, pomagała rodzicom naprawiać maszyny dręczone drobnym czerwonym piaskiem Yar. To właśnie owo surowe środowisko nauczyło ją tego, jaką wartość ma ochrona cennego sprzętu przed żywiołami.
       
      W 2518 roku Aaron Douze przybył na placówkę z matką Meredith Douze - specjalistką od biotechnologii, która chciała stworzyć uprawy, które przetrwają zdradziecki klimat Yar. W ramach swoich badań, Meredith założyła liczne uprawy poza osadą, aby testować swoje uprawy w różnych warunkach. Musiała je często je odwiedzać. Pewnego dnia nigdy nie wróciła z objazdu pól.
       
      Załoga osady zmobilizowała się, by ją odnaleźć, ale szalejąca burza piaskowa uniemożliwiła prowadzenie poszukiwań nawet w najbardziej odpornych pojazdach lądowych. Na szczęście rodzice Kavyi Crosby w przeszłości podjęli środki ostrożności i zmodyfikowali starego LandCruisera Crossfire specjalnie na wypadek takich sytuacji. Ponieważ Aaron znał lokalizację każdej z upraw przyłączył się do Kavyi i jej ojca podczas poszukiwań. Znaleźli Meredith nieprzytomną i na wpół pogrzebaną w piasku na dnie wąskiego wąwozu. Gdyby czekali na koniec burzy piaskowej, prawdopodobnie byłoby za późno, by ją uratować.
       
      Po tym doświadczeniu Aaron spędzał coraz więcej czasu w hangarze serwisowym z Kavyą. Był ciekawy Crossfire'a i ulepszeń, które pozwoliły na przetrwanie w trudnych warunkach panujących na planecie. Rosnące zainteresowanie Aarona pojazdami naziemnymi nie było jedyną rzeczą, która powodowała, że wracał do hangaru. Między nastolatkami rozkwitł romans i pomimo tego, że Aaron wkrótce po swoich 17 urodzinach wrócił do Saisei z matką kontakt się nie urwał - młodzi pozostali bliscy sobie, komunikując się regularnie w ciągu następnych kilku lat.
       
      Kiedy nadszedł czas, aby Kavya poszła do college'u, nie było dla niej trudne podjęcie decyzji o dołączeniu do Aarona i studiach na Uniwersytecie Saisei. Uzyskała dyplom inżyniera podczas gdy on studiował biznes. Po skończeniu studiów, para wzięła ślub i wylądowały na wysoko płatnych, ale mało satysfakcjonujących posadach w Fujin City. Rozmawiali o tym, by robić coś innego, ale trudno było im zrezygnować z komfortu, jaki zapewniały aktualne wygodne posady.
       
      Ostatecznie powrócili na Yar na dłuższy czas ze względu na stan zdrowia starzejących się rodziców Kavyi. Po kilku tygodniach opieki oboje zmarli w ciągu kilku dni. Podczas pakowania rzeczy rodziców Kavyi, oboje natknęli się na starego Crossfire'a pod zakurzoną plandeką w hangarze. Większość elementów i kilka paneli zostało usuniętych, pozostawiając jedynie szkielet krążownika, który tak dobrze zapamiętali. Legenda firmy twierdzi, że Aaron zapytał Kavyę, "Co z nim zrobimy?"
       
      Jej reakcja przypieczętowała ich los: "Zróbmy własnego".
       
       
      Pierwsze sukcesy
      Lata wcześniej spędzili wiele godzin w hangarze zastanawiając się, co by zrobili, jeśli mogliby zbudować własny pojazd, ponieważ widzieli jak wiele z łazików należących do placówki zawodzi w obliczu trudnych warunków atmosferycznych i terenu planety. Niezadowoleni ze swojego życia w Saisei, tutaj mieli szansę na zbudowanie szeregu wytrzymałych, szybkich i trwałych pojazdów naziemnych, z których ludzie mogliby korzystać podczas eksploracji planet.
       
      Oboje zostali zatrudnieni jako nowi operatorzy lądowisk na Yar i spędzali czas wolny na budowie takiej konstrukcji. W nawiązaniu do faktu, że pożyczyli wiele materiałów wyjściowych ze starego wózka ładowarkowego, zaczęli określać swój projekt jako tumbril. Ich początkowy prototyp okazał się tak obiecujący, że Uniwersytet, po wydaniu ogromnych ilości kredytów na naprawę psujących się pojazdów na przestrzeni lat, zgodził się udzielić im dotacji na realizację projektu. Mogąc pracować nad nim w pełnym wymiarze czasu, zbudowali w pełni działający model zdatny do produkcji przed końcem 2535 roku. Ekstremalnie odporny i wystarczająco wytrzymały, aby łatwo poradzić sobie nawet z pogodą na Yar, ten potężny pojazd nie ujawniał swojej najlepszej cechy, dopóki nie znaleźliście się za kierownicą. Prowadzenie go było czystą przyjemnością.
       
      Dzięki kontaktom z Uniwersytetem Kavya i Aaron byli w stanie utworzyć firmę Tumbril Land Systems w Saisei w 2536 roku. Ich pierwszy komercyjny pojazd, DX20, został wypuszczony na rynek później w tym roku, ale niestety początkowo nie odniósł większego wpływu. Kavya i Aaron byli rozczarowani, ale nie zniechęciło ich to - byli przekonani, że Tumbril potrzebuje jedynie czasu, aby znaleźć swoje miejsce na rynku. Ich przeczucie byłoby słuszne, ale to, co uczyniło firmę mainstreamową było najbardziej nieoczekiwane.
       
      W 2541 r. krótko po tym, jak Ludzkość napotkała Tevarinów wybuchła wojna. W obliczu pierwszego międzygatunkowego konfliktu UNE nagle uświadomiło sobie, że brakuje im odpowiednich pojazdów do operacji naziemnych i wojsko pośpiesznie próbowało znaleźć rozwiązanie. Pojazdy naziemne wszystkich ówczesnych producentów poddano rygorystycznym testom terenowym. Wyniki osiągnięte przez produkty innych nie były nawet zbliżone.
       
      DX20 Tumbrila był tak dobrze zaprojektowany, że nadawał się do walki jedynie po niewielkich modyfikacjach. Tumbril otrzymał ogromny kontrakt wojskowym i szybko przeskalował operacje aby sprostać zapotrzebowaniu. Zostali nawet poproszeni o stworzenie nowych projektów specjalnie dla działań wojennych. Nie minęło dużo czasu i czołgi tej marki zaczęły zjeżdżać z linii produkcyjnych.
       
      Pierwsza Wojna Tevarińska uczyniła z Tumbrila zaufaną i ukochaną markę. Żołnierze zachwycali się DX20 i ta reputacja doprowadziła do piorunująco szybkiego wzrostu sprzedaży w sektorze cywilnym po wojnie. Po raz kolejny firma kontynuowała ekspansję, aby sprostać popytowi. Dziesięciolecia zrównoważonego wzrostu sprawiły, że Tumbril stał się czołowym producentem pojazdów naziemnych dla sektora publicznego i prywatnego.
       
       
      Zniknęli, ale nie zostali zapomniani
      Kavya i Aaron aktywnie prowadzili Tumbril, aż oboje zostali stulatkami. Dekadę po Drugiej Wojnie Tevarińskiej oboje w końcu przeszli na emeryturę i przekazali kontrolę nad firmą swojemu zarządowi. Co niesamowite, kolejne dwa stulecia były równie udane, jak pierwsze. W tym czasie Tumbril wprowadził na rynek wiele legendarnych pojazdów naziemnych takich jak Nova, Timura i seria C.
       
      Jednak pod koniec panowania reżimu Messerów kwestie budżetowe sprawiły, że priorytetem dla wojska stały się nowe statki kosmiczne raczej niż pojazdy naziemne co doprowadziło do redukcji kontraktów z Tumbrilem. Chociaż utracony dochód wpłynął na ich wyniki finansowe, wielu członków zarządu uważało to za szczęście w nieszczęściu, ponieważ opinia publiczna wobec rodziny rządzącej i ich współpracowników stawała się coraz gorsza. Kontrakty spółki uległy dalszej redukcji upadku rządów Messerów, a nowy rząd UEE przekierował zasoby do długo zaniedbywanych sektorów.
       
      Znacząca redukcja kontraktów rządowych zmusiła Tumbril do znalezienia większych zysków w sektorze prywatnym. Chcąc zwiększyć swój udział w rynku, zarząd przeforsował serię projektów, zanim zostały poddane stosowanym od dziesięcioleci rygorystycznym wewnętrznym procedurom kontroli jakości. Seria niepopularnych nowych pojazdów, w połączeniu z katastrofalną decyzją o użyciu tańszych materiałów w celu obniżenia kosztów produkcji, ostatecznie zrujnowały markę Tumbril dla całego pokolenia konsumentów.
       
      W latach 2850 przez firmę przewinęło się wielu prezesów, próbujących wyciągnąć ją ze spirali śmierci, ale bezskutecznie. W roku 2862, pomimo kilku utrzymujących się kontraktów rządowych z planetarnymi rzeczoznawcami, firma ogłosiła bankructwo. Tumbril został zamknięty, a marka wydawała się przeznaczona na śmietnik historii.
       
      I tam by pozostała, gdyby nie Terrence Naban. Charyzmatyczny przedsiębiorca nawiązał współpracę swojej firmy inwestycyjnej, DevCo Group, z licznymi inwestorami zewnętrznymi i kupił niefunkcjonującą markę Tumbril w 2941 roku. Podobnie jak założyciele firmy, Naban kochał pojazdy naziemne i uważał, że ten rynek jest zaniedbany, podjął więc radykalną decyzję o wskrzeszeniu marki Tumbril. Uważał, że przywrócenie nazwy będzie skuteczniejszym sposobem dotarcia do klientów niż wprowadzenie nowej, zwłaszcza że w poprzednich dekadach oryginalne pojazdy Tumbril stały się przedmiotami kolekcjonerskimi. Na niektórych z bardziej odległych światów pogranicza niektórzy nadal używali jeszcze oryginalnej serii C.
       
      Jeśli niedawno ogłoszona seria Cyclone jest jakąkolwiek wskazówką, Naban wydaje się być gotów spełnić swoją obietnicę przywrócenia Tumbrilowi dawnej świetności. Nie szczędzono wydatków, aby zatrudnić utalentowanych projektantów i inżynierów, aby ponownie tchnęli życie w markę. Rozpoczęli od stworzenia jednego modelu Cyclone'a i czterech wariantów wyposażenia. Według Nabana ich celem było zrobienie jednego pojaztu tak, jak trzeba, a następnie rozwój.
       
      Osiemdziesiąt pięć standardowych lat po upadku Tumbril powrócił. Ukochany od wieków pojazd naziemny UEE zyskał nowe życie dzięki Nabanowi. Jako znak, jak bardzo zależy mu na marce, Naban mianował się dyrektorem generalnym Tumbril i uczynił swoją osobistą misją przywrócenie marki do niegdysiejszej świetności. Jeśli Naban może przywrócić firmę do jej korzeni, wówczas Tumbril Land Systems wydaje się gotowy do pokonania jakichkolwiek kolejnych przeszkód, które mogą się pojawić na horyzoncie.
    • Przez Nebthtet
      Napoje bezalkoholowe, nowoczesne wyposażenie kuchni, zabawki dla dzieci? Sakura Sun. Platformy do przemieszczania się po trudnym terenie, rozwiązania terraformujące, zmodyfikowane genetycznie zwierzęta hodowlane? Sakura Sun. Nowoczesne działa falowe, zasilanie statków, osprzęt antymateryjny? Sakura Sun! Podczas gdy konglomeraty korporacyjne nie są rzadkością, to rzadko zdarza się że każda firma chce reklamować je jako jedną markę. Ale w Sakura Sun budowanie imperium idzie pełną parą: praktycznie wszędzie znajdziesz coś obrandowanego  charakterystycznym logo purpurowego słońca i kwitnącej wiśni, od plastikowych figurek Hi-Ho Flatcat po wielocząsteczkowe/falowe działa z górnej półki. Sakura Sun zyskała reputację jako spółka, która nie tylko robi wszystko, ale robi to dobrze.
       
      Przesadny branding Sakura Sun jest tylko pierwszym krokiem w starannym budowaniu wizerunku firmy, oficjalnie mającym na celu naśladować japońskie megakorporacje minionych wieków. Skandalicznie kolorowe logo, ujednolicony zewnętrzny design, publiczna rozmowa o korporacyjnej kulturze, ciężkiej pracy oraz szacunku do zarządu jest zawsze obecny w siedzibie firmy Sakura Sun w Tokio, Ziemia, Sol.
       
      Skromny 70-piętrowy wieżowiec mieści na każdym piętrze odrębną grupę produktów działającą niezależnie od tych powyżej i poniżej. Modułowa konstrukcja zezwala na przekształcanie lub szybką eliminację grup produktów. Jednakże gdy budynek został oddany do użytku firma nie szczędziła wydatków na najlepszych artystów, którzy stworzyli murale odzwierciedlające każdą aktualną linię produktów… co spowodowało dezorientację dużej liczby osób odwiedzających budynek -  widząc malunek mierzącego do nich Horneta z zaprojektowaną przez Sakura Sun wieżyczką nad wejściem do biura dystrybucji owoców kandyzowanych.
       
      Historia mrożonych obiadów Sakura Sun oraz linii ukochanych przez dzieci postaci byłaby materiałem na całkowicie osobną książkę. Ale dwie części ich rozbudowanej oferty poświęcone modułom do prywatnych statków kosmicznych najbardziej przemawiają do właścicieli tychże maszyn.
       
      Broń energetyczna
      Ukoronowaniem chwały działu uzbrojenia statków kosmicznych w Sakura Sun jest posiadana przez nich na wyłączność technologia dział wielocząsteczkowych/falowych. Oficjalnie stworzona przez Wydział Nauk Kosmicznych Sakura Sun (pieszczotliwie znany jako „S4D”) DWP/F jest dobrym przykładem ostrożnego i dokładnego badania xenotechnologii. W 2922 podążając za przykładem MISC które podpisało przełomową międzygatunkową umowę handlową Sakura Sun wykupiła za miliard kredytów rozrastające się laboratorium badawcze Xi’An co zagwarantowało im prawa do handlu technologią.
       
      Przez półtorej dekady naukowcy Sakury wraz z badaczami Xi’An mozolili się nad stworzeniem sprzętu kompatybilnego z naszą technologią ale korzystającego z obcych technologii. Przy tym przedsięwzięciu pracowało tysiące ludzi, a całkowity koszt badań wyniósł około tryliona kredytów… ale w końcu Sakura Sun stworzyła niesamowicie efektywną broń której nie może być powielona (prawnie lub technicznie) przez inne ludzkie firmy: działo wielocząsteczkowe/falowe.
       
      DWC/F to fascynujący kawałek technologii. Praktycznie rzecz biorąc działo to jest serią wielu zminiaturyzowanych akceleratorów cząsteczkowych strzelających sekwencyjnie. Efektem jest strumień bozonów emitowany w kierunku celu. Bozony w trakcie lotu zajmują ten sam stan kwantowy co fala, a następnie po trafieniu celu zapadają się w osobne cząsteczki o unikalnych stanach. Wynikiem tego są ciężkie uszkodzenia zarówno osłon jak i standardowych typów opancerzenia. Co więcej broń jest szybka: działo wielocząsteczkowe/falowe jest jedyną bronią energetyczną zdolną osiągnąć tę samą szybkość strzału co działo Gatlinga.
       
      Sakura Sun szybko przeniosła wyniki swoich badan na rynek. Decydując się na skierowanie oferty na rynek cywilny zamiast licencjonowania technologii wojsku stworzono obszerną linię działek w skład której wchodziło dwadzieścia pięć modeli. Linia DWC/F dzieli się na pięć różnych definiowanych przez ogólne rozmiary. Kolejno są to: Breezefire – Bryza Ognia (Rozmiar 1), Windfire – Wiatr Ognia (Rozmiar 2), Stormfire – Burza Ognia (Rozmiar 3), Galefire – Wichura Ognia (Rozmiar 4) i ogromny Torrentfire – Strumień Ognia (Rozmiar 5.) Każdy rozmiar DWC/F ma pięć modeli produkcyjnych, różniących się jakością i ceną od podstawowego po skrajnie luksusowy. EX, DX, X oraz XT to modele standardowe. Piąty model który jest produkowany w bardzo ograniczonych ilościach oznaczany jest desygnacją numeryczną „2×01” (Breezefire 2101, Windfire 2201, itp.). Są one bardzo cenione –  nawet starsze modele sprzedają się za znaczne kwoty na rynku wtórnym.
       
      Jednym z minusów technologii DWC/F jest to, że jest tak zaawansowana. Mimo że Sakura Sun tworzy bardzo solidny produkt, to jeśli się zepsuje samodzielna naprawa w wielu przypadkach jest niemożliwa. Niektórzy spekulują że to właśnie dlatego broń ta nie została zaoferowana wojsku, które zazwyczaj potrzebuje wytrzymałych i łatwych do naprawy w polu dział.
       
      Generatory mocy
      Oprócz przykuwającej uwagę (i generującej zyski) oferty broni, Sakura Sun niedawno dodała do swojej oferty nową linię bardzo cenionych elektrowni. Pierwsze egzemplarze Light Blossom (Kwiatów Świetlnych) udostępniono podczas 2943 roku budżetowego. Wydaje się, że koncentrując się na czymś więcej niż tylko technologie ofensywne Sakura Sun ma nadzieję, że ich sprzedaż może kwitnąć również bez trwającego konfliktu.
       
      Light Blossom to oparte na technologii baniek sonoluminescencyjnych helu-6 źródło zasilania zoptymalizowe do użytku cywilnego z naciskiem na niską emisję do zastosowań stealth . Zaprojektowana aby konkurować z Powerboltem od Lightning Power, została opisana w komunikacie prasowym wypuszczonym wraz z pierwszymi egzemplarzami jako „cień w przestrzeni”. Można stwierdzić że intencją projektu było stworzenie generatora o wysokiej wydajności który jednocześnie będzie ograniczać sygnaturę energetyczną.
       
      Aktualnie produkowane jest dziewięć modeli i trzy rozmiary Light Blossom. Od niskobudżetowych Light Blossom 6HE7A rozmiaru 3 po 6HE9X z górnej półki. Wiadomym jest, że inżynierowie Sakura Sun koncertują się na jeszcze bardziej wydajnym systemem opartym na helu-7 i że technologia ta może zostać ujawniona w niedalekiej przyszłości. Hel-7 teoretycznie pozwala na osiągnięcie jeszcze lepszego stosunku generowanej mocy do redukcji sygnatury.
    • Przez Nebthtet
      Starożytny ludzki aksjomat stwierdza: nie dotrzesz nigdzie na pustym baku. W galaktyce, w której producenci broni high-tech rywalizują o to, by stworzyć coraz bardziej zaawansowane technologicznie systemy laserowe, a naukowcy tworzący napędy skokowe badają nowe sposoby przemierzania wszechświata, uspokajające jest to, że ostatecznie nic nie jest możliwe bez dobrego, staroświeckiego paliwa, które pozwoli ci dotrzeć do celu. Stąd powstanie wszechobecnych stacji obsługi, w których statki mogą tankować i się dozbrajać.
       
      Przy dziesiątkach tysięcy statków potrzebujących w dowolnej chwili napraw i tankowania powstanie zorganizowanego systemu stacji paliw było tylko kwestią czasu. Mimo że istnieją niezliczone niezależne opcje tankowania (w tym zaawansowane urządzenia do autouzupełniania paliwa, które można znaleźć na niektórych statkach), trzy główne firmy zdefiniowały standardowy to, co można znaleźć na standardowej stacji obsługi. Stateczna Fuel Pump, rozwijające się Cry-Astro i należący do Xi'an CTR. Podczas gdy większość pilotów postrzega paliwo, uzbrojenie i naprawę jako sytuację przez pryzmat tego, że "jakikolwiek port jest dobry w czasie burzy" zapoznanie się z możliwymi opcjami z wyprzedzeniem może zaoszczędzić kredyty i czas.
       
      Fuel Pump
      Ostatnim ze starej gwardii jest Fuel Pump, sieć stacji paliw założona w 2665 roku, której instalacje są teraz rozsiane po znanym wszechświecie. Często określany mianem "stylistyki retro", klimat "dobrych czasów" obecny na stacjach Fuel Pump, doskonale uchwycił kulturę Croshaw lat 2690. Jest on starannie pielęgnowany z myślą o zachowaniu placówek firmy jako istotnej części ludzkiej kultury, a nie po prostu jednorazowych stacji. Korporacja Fuel Pump stara się z wszystkich sił by sponsorować działania przyjazne rodzinie, aby wzmocnić to wrażenie: ich nazwę i logo można znaleźć wszędzie - od aren Sataballa po zespoły wyścigowe, co przekłada się na zdrową, aktywną reputację.
       
      Mimo iż dni darmowego pucowania szyb odeszły do przeszłości standardowe stacje paliwowe wciąż budowane są wokół koncepcji oferowania tradycyjnego, pełnego pakietu usług tankowania / ponownego uzbrajania. Fuel Pump szczyci się tym, że oferuje techników wyższej klasy, a poszczególne stacje zazwyczaj przez cały czas mają dostępnego co najmniej jednego profesjonalnie wyszkolonego lidera zespołu naprawczego. Podczas gdy inne firmy zwykle koncentrują się na standardowych usługach konserwacji i opcjach "zrób to sam", Fuel Pump oferuje wszystko, od tuningu po totalne rekonstrukcje. Ponadto firma oferuje holowanie w "bezpiecznej przestrzeni", ale nie zapuszcza się na jakiekolwiek operacje naprawcze do sektorów o wysokich ratingach TSAS.
       
      Fuel Pump jest również znana w całym Imperium z okazji odbywającego się na cześć założenia firmy 10 sierpnia każdego roku eventu "Fuel Pump Ship". W te dni klientom wydawana jest zabawka-miniaturka statku kosmicznego, co roku inna. Początkowe wydania reprezentowały tradycyjne statki paliwowe, takie jak Starfarer i Hull D, a najnowsze edycje to już bardziej zorientowanymi na działanie pojazdy kosmiczne (takie jak Hornet w stylu militarnym) prezentowane w barwach Fuel Pump. Statki te są bardzo lubiane zarówno przez dzieci, jak i kolekcjonerów.
       
      Stacja Cry-Astro
      Tam, gdzie Fuel Pump reprezentuje starą gwardię, Cry-Astro jest młodzikiem sięgającym po rosnący rynek młodszych pilotów. Podczas gdy Fuel Pump oferuje kompleksowe rozwiązania dla wszystkiego, Cry-Astro proponuje tańszą, praktyczną alternatywę promując jednocześnie pytanie: czy to nie ty powinieneś podejmować decyzje o statku, który utrzymuje cię przy życiu? Ściany pełne elementów "zrób-to-sam" i miejsca do samodzielnej ich instalacji są często spotykanym widokiem w bazach serwisowych Cry-Astro. Podczas gdy technicy są dostępni aby wykonać prace, jeśli jest taka potrzeba, piloci odwiedzający Cry-Astro, są zachęcani do wzięcia udziału w tym procesie zamiast siedzieć w niewygodnej poczekalni, czytając stare wydania Weekly Star!
       
      Inną znaną ofertą Cry-Astro jest jedzenie. Wiele stacji Cry-Astro podaje tak zwane "gumowe żarcie", czyli szeroką gamę dań typu fast food. Oferta jest różnorodna - od ulubionych pyszności, takich jak kluski TipTop, po uproszczone dania z boumbo, czyli słynnego dania z Croshaw. Większość recenzentów zgadza się: to żarcie nie jest dobre, nie jest dobre dla ciebie... Ale mało co tak poprawia humor jak znajome jedzenie dziesięć skoków od domu.
       
      Cry-Astro jest prawdopodobnie najbardziej znany ze swoich "trendy" gadżetów promocyjnych targetowanych do młodszego rynku, począwszy od programu rabatowego "Bez Pudła!" na uzupełnienie pocisków rabatowych po całkowicie absurdalny "Run Flat Out" (w którym uczestnicy przykleili naklejkę z komicznie spłaszczonym kotem do kokpitu statku odwiedzającego stację). Te kampanie marketingowe spełniają swoje cele: w oczach dużej części opinii publicznej Cry-Astro jest synonimem tankowania statków.
       
      CTR
      Posiadana przez korporację Jysho, CTR była pierwszą w pełni należącą do Xi'an firmą, która otworzyła i prowadzi działalność w przestrzeni UEE. Samo to wystarczyłoby, aby odróżnić firmę od konkurentów... Ale jej stacje rzeczywiście oferują wyraźnie inny poziom usług. Kultura Xi'an szczyci się przede wszystkim wydajnością, a operacje naprawcze prowadzone przez CTR są tego najlepszym przykładem: w badaniu naukowcy odkryli 23% poprawę w porównaniu z firmami należącymi do ludzi pod względem prędkości naprawy, przy bardzo niewielkiej różnicy jakości.
       
      Ci, którym znajoma jest konstrukcja statków Xi'an (np. coraz bardziej popularny Khartu-al), nie natkną się na niespodzianki w ogólnym rozkładzie stacji CTR: charakteryzują się czystym, organicznym designem z wyraźnymi wrzecionami i żebrowaniami dla różnych opcji usługowych. CTR zatrudnia ludzkich agentów obsługi klienta, ale często importuje techników Xi'an do wykonywania prac instalacyjnych, co tworzy barierę językową dla kapitanów, którzy chcą bezpośrednio współpracować z tymi, którzy naprawiają ich statki. Usługi są jednak dobre i w przystępnej cenie, a coraz więcej pilotów czuje się komfortowo pozostawiając swoje statki w rękach Xi'an.
       
      Dzisiaj Obywatelom w całej galaktyce prawdopodobnie najbardziej znany jest (większość powiedziałaby że "niestety") dziwacznym, energetyczny dżingiel komercyjny CTR: "CEE TEE ERR! CEE TEE ERR! NAHH NAHH NOOOORB!". Zupełnie bezsensowna w jakimkolwiek języku (również w Xi'an), piosenka i towarzysząca jej reklama umocniły obecność CTR w umysłach młodszego pokolenia, które ma już mniej oporów przed wyposażaniem swoich statku przez firmę Obcych.
    • Przez Shivon
      Prawnicy CCP lecą zgankować CIG za 3... 2.. 1... ;)
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na twoim urządzeniu pliki cookies by ulepszyć korzystanie z naszego serwisu. Możesz dopasować swoje ustawienia obsługi cookies, a jeśli tego nie uczynisz zakładamy, że nie stanowi to dla ciebie problemu. Polityka prywatności